Klasyczny dół powyjazdowy nie zagościł.
Słońce świeci, nawet poranny spacer do pracy stał się przyjemnością. Indyjskie specjały na obiad, kolorowe gazety na kanapie, wino w kieliszku. Tak mi fajnie, że nieustannie odkładam samą myśl o pisaniu magisterki. Jak się zebrać, przysiąść i zacząć pisać gdy wkoło tak fajnie?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz